Anna Pawłowska: Donbas rzeczywiście jest regionem tak odrębnym, różnym od reszty Ukrainy?

Marta Studenna-Skrukwa: Ukształtował się w szczególnych warunkach. To był trójstyk granic: Imperium Rosyjskie, Rzeczpospolita Obojga Narodów i chanat krymski. Do XIX w. prawie niezamieszkany, kolonizowany spontanicznie i raczej jednostkowo. Osiedlali się tam głównie uciekający przed prześladowaniami religijnymi w imperium tureckim, przed obciążeniami ekonomicznymi.

Słynne Dzikie Pola: poza kontrolą, poza jurysdykcją, praktycznie bez zwierzchnictwa jakiejkolwiek władzy.

– Tak, Donbas był ich częścią. Ale kiedy z jednostkowej migracji na Dzikie Pola wytworzył się fenomen kozaczyzny, sam Donbas dotknął w niewielkim stopniu. To nadal był pas ziemi niczyjej pomiędzy siedzibami kozaków zaporoskich i dońskich. Wszystko zmieniło odkrycie tam złóż węgla kamiennego w XIX w., co zapoczątkowało masowe osadnictwo. Ale nadal, choć formalnie ziemie te należały do Imperium Rosyjskiego, był to region pograniczny, gdzie realne zwierzchnictwo Rosji nie było tak odczuwalne.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej