Co najmniej 5,6 tys. zagranicznych terrorystów, którzy ostatnie lata spędzili na dżihadzie w Iraku i w Syrii, wróciło już do krajów pochodzenia – wynika z najnowszego raportu Soufan Group, wpływowej amerykańskiej firmy konsultingowej zajmującej się kwestiami bezpieczeństwa. Według autorów dokumentu, który nosi tytuł „Poza kalifatem. Zagraniczni bojownicy i zagrożenie związane z ich powrotem”, radykałowie wracają, bo samozwańczy kalifat powoli przestaje istnieć – po ostatnich porażkach pozostały z niego resztki. Dlatego dziś muszą szukać nowych przyczółków – także w krajach pochodzenia.

Początek wielkiego powrotu

Wśród wracających nie brakuje Europejczyków. Według szacunków europejskiej sieci upowszechniania wiedzy o radykalizacji (RAN) ok. 30 proc. z blisko 5 tys. dżihadystów z Unii Europejskiej wróciło już do domu, przy czym są kraje – jak Dania, Szwecja i Wielkiej Brytania – gdzie wróciła już niemal połowa. Do powrotu mniej palą się Rosjanie i mieszkańcy byłych republik radzieckich – uczyniło tak zaledwie 10 proc. z 9 tys. tamtejszych dżihadystów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej