Zakład karny numer 1 w Ankarze. W więziennym szpitalu, do którego przed kilkoma tygodniami trafiło dwoje osadzonych, nie wiedzą już, co robić. Wykładowczyni akademicka Nuriye Gülmen i nauczyciel podstawówki Semih Özakça, którzy w kwietniu rozpoczęli strajk głodowy w proteście przeciw zwolnieniu z pracy, a 23 maja zostali aresztowani pod zarzutem przynależności do organizacji terrorystycznej Front Rewolucji Ludowej, konsekwentnie odmawiają przyjmowania posiłków.

Stan obojga jest tak zły, że pielęgniarze co noc budzą ich, by sprawdzić, czy żyją.

Pozostało 93% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej