Spośród kilkunastu autorów zamachów w Katalonii w połowie sierpnia (zginęło w nich 15 osób, a ponad 150 zostało rannych) wszyscy poza jednym mieli marokańskie korzenie. Marokańczykiem był także napastnik, który 18 sierpnia zaatakował nożem przechodniów w pobliżu targu Puutori w fińskim Turku, zabijając dwie osoby. Z tego samego kraju pochodzili również terroryści, którzy w marcu zeszłego roku zdetonowali bomby w Brukseli (32 ofiary śmiertelne), przywódcy grupy, która w listopadzie 2015 r. dokonała zamachów w Paryżu (130 zabitych) oraz mężczyzna, który w sierpniu tego samego roku otworzył ogień z kałasznikowa w pociągu relacji Amsterdam - Paryż (współpasażerom udało się go obezwładnić, ofiar śmiertelnych nie było).

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej