W północnej części Nikozji, ostatniej podzielonej stolicy Europy, pod koniec stycznia zeszłego roku doszło do wydarzenia prawdziwie rewolucyjnego: na budynkach ponad 40 instytucji – siedzibach związków zawodowych, stowarzyszeń, a nawet urzędu miasta i jednej z partii politycznych – zawisły tęczowe flagi. W ten sposób uczczono drugą rocznicę depenalizacji aktów homoseksualnych na Cyprze Północnym. Był to pierwszy tak wyraźny i zakrojony na tak szeroką skalę wyraz solidarności ze społecznością LGBTI (skrót z ang.: lesbian, gay, bisexual, transgender, intersex). Jej przedstawiciele mówią o „kamieniu milowym” w walce o swoje prawa.

Flagi przekazano potem stowarzyszeniu Queer Cyprus zrzeszającemu aktywistów LGBTI. W połowie maja rozpostarli je na wiecu w północnej Nikozji, by uczcić Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii. Ustanowiony na pamiątkę wykreślenia homoseksualizmu z Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób Światowej Organizacji Zdrowia w 1990 r., obchodzony jest w ponad 130 państwach, m.in. w samozwańczej Tureckiej Republice Cypru Północnego. Od 1974 r., kiedy to turecka armia dokonała inwazji na wyspę – w odpowiedzi na próbę jej aneksji przez rządzących Grecją „czarnych pułkowników” – zajmuje ona ok. 36 proc. terytorium wyspy. Uznaje ją tylko Turcja. Od należącej do UE Republiki Cypryjskiej (ta określa ją mianem terytoriów okupowanych) dzieli ją strefa buforowa ONZ, z murami, drutami kolczastymi i punktami kontroli paszportowej.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej