Nie cofnęli się przed naruszeniem żadnej świętości. Ekshumowali ciała ofiar w asyście żandarmów i kordonów policji, nie pomagały rozpaczliwe apele żon, dzieci i rodziców zmarłych. Odrzucili nawet rozsądny pomysł, by zbadać szczątki tylko tych, których bliscy nie mieli nic przeciwko.

Barbarzyński proceder przeprowadzono do końca, mimo że od początku wiadomo było, że nie przyniesie spodziewanych efektów.

W sposób szczególnie haniebny władza PiS potraktowała prokuratorów, którzy od chwili katastrofy prowadzili śledztwo smoleńskie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej