Nieobecność na środowej rozprawie Bejda usprawiedliwił oficjalną wizytą w CBA przedstawicieli Komitetu Śledczego Ukrainy. Sąd wezwał go, by na kolejnym posiedzeniu wykazał, że jego udział w tym spotkaniu był niezbędny, akurat o tej godzinie i w terminie znanym od kilku miesięcy.

Bejda wolał wyjść szybko

Na pierwszy termin szef CBA też nie przyszedł. Wtedy usprawiedliwiał się, że w tym samym czasie ma inna rozprawę. Rzeczywiście tak było, tyle że sprawa ta skończyła się przed rozpoczęciem procesu PiS vs Kierwiński, więc Bejda mógł spokojnie się stawić.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej