W środę zawieszeniem Sejmu byli zdziwieni nie tylko posłowie opozycji, ale też parlamentarzyści PiS. Decyzję podjęło zdominowane przez rządzący obóz prezydium – na jednozdaniowy wniosek wicemarszałka Ryszarda Terleckiego złożony w imieniu klubu PiS.

Wniosek nie miał żadnego uzasadnienia. W środę Terlecki mówił dziennikarzom, że uzasadnienie było ustne i dotyczyło intensywnej kampanii wyborczej.

– Takich rzeczy nie robi się z miłości do posłów – zwróciła uwagę w TOK FM wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska, kandydatka Koalicji Obywatelskiej na premiera.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej