Agnieszka Kublik: Od czego zaczęła się pani współpraca z wiceministrem sprawiedliwości Łukaszem Piebiakiem?

Emilia Szmydt: W 2016 r. mój mąż Tomasz zajmował się w Ministerstwie Sprawiedliwości reprywatyzacją. Ale bardzo źle mu się współpracowało z sędzią Kamilem Zaradkiewiczem. Gdy po pół roku kończyła mu się delegacja do resortu, spotkał któregoś dnia na korytarzu kolegę ze studiów Macieja Miterę, dziś rzecznika nowej Krajowej Rady Sądownictwa. Mąż nie chciał zostać w wydziale reprywatyzacyjnym i poprosił Miterę, by pomógł mu przenieść się do innego wydziału.

Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej