Maciej M. odsiadywał w Rzeszowie wraz z Kosteckim wyrok za udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Razem mieli zeznawać w Warszawie w sprawie Tomasza G. ps. „Grzywacz”, oskarżonego o rozbój. M. nie dojechał jednak do aresztu na Białołęce ze względu na zły stan zdrowia.

2 sierpnia w niewyjaśnionych okolicznościach zginął tam Kostecki. Oficjalnie – powiesił się w pozycji leżącej, wcześniej przykrywając się kocem. Od tego czasu „Wyborcza” i inne media piszą o wątpliwościach wokół śmierci boksera. Sprawa ma tło polityczne, bo Kostecki jako pierwszy ujawnił w 2012 r. przestępcze związki pomiędzy rzeszowską policją a agencjami towarzyskimi prowadzonymi przez braci R., Ukraińców od lat mieszkających w Polsce. Wśród ich klientów byli politycy i biznesmeni, których nagrywano. Jednym z nich miał być – zdaniem byłego agenta CBA Wojciecha Janika, który zajmował się półświatkiem Podkarpacia na zlecenie obecnych szefów Biura – były marszałek Sejmu Marek Kuchciński.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej