To Kostecki w 2012 r. na Facebooku ujawnił, że policjanci CBŚ z Rzeszowa współpracowali z braćmi R. – pochodzącymi z Ukrainy właścicielami lokalnych agencji towarzyskich. Klientami byli tam politycy, którzy mieli być potajemnie nagrywani. Zdaniem byłego agenta CBA Wojciecha Janika, który na polecenie obecnych szefów Biura rozpracowywał półświatek Podkarpacia, jedno z nagrań dotyczy byłego marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego i nastoletniej Ukrainki.

W poniedziałek opisaliśmy protokół pierwszych oględzin zwłok 38-letniego Kosteckiego. 2 sierpnia miał się powiesić w celi aresztu na warszawskiej Białołęce. Przybyły na miejsce doświadczony prokurator Wojciech Kapuściński napisał potem, że na szyi zmarłego „znajdowały się dwa niewielkie czerwone punkty”, które „przypominają ślady powstałe w wyniku wkłucia igły”. Jak podkreśla prokurator, „charakter odnalezionych na szyi dwóch śladów możliwy będzie do określenia w trakcie sekcji zwłok”. Tyle że w protokole sekcji nie ma żadnej odpowiedzi na wątpliwości prokuratora.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej