– Panie Marszałku! Z wielką troską i sympatią do pana kieruję te słowa. Coś się panu porobiło – mówiła w lipcu 2016 r. Ewa Kopacz, była marszałek Sejmu. I podkreślała, że będąc w opozycji jako wicemarszałek, Kuchciński był człowiekiem uprzejmym i skłonnym do kompromisu, który sam siebie nazywał „marszałkiem wielkiej cierpliwości”.

Upadek parlamentaryzmu

Tego Marka Kuchcińskiego już nie ma. Zastąpił go marszałek, który tłumaczy się z bizantyjskich przelotów wraz z rodziną samolotami o statusie HEAD na Podkarpacie, a w tle pojawiają się informacje dotyczące afery obyczajowej i rzekomego nagrania z nastoletnią Ukrainką.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej