Centrum katastrofy znajduje się w Warszawie przy ul. Wiejskiej. To tam, w Kancelarii Sejmu (ale niewątpliwie na polecenie partii rządzącej), przez kilkanaście miesięcy udawało się ukrywać listy poparcia dla kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa. To stamtąd też szły zapewnienia, że rodzina marszałka Marka Kuchcińskiego nigdy nie korzystała z weekendowych przelotów rządowym samolotem.

Próbując ucieczki przed ostateczną kompromitacją, PiS rzuca na szalę ostatnie siły. Wbrew wyrokowi sądu nie ujawnia list z poparciem do KRS.Odmawia też upublicznienia wykazu pasażerów rządowych „statków powietrznych”. Ale listy prędzej czy później zostaną ujawnione. Prędzej czy później dowiemy się też wszystkiego o rodzinnych przelotach marszałka. A kto wie, czy też nie innych polityków obozu władzy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej