Kacper Sulowski: Warto było?

Katarzyna Rosińska: – Warto. W świat poszedł sygnał, że Białystok to miasto, w którym również mieszkają osoby LGBT+ i że tutaj także trzeba przestrzegać praw człowieka. Prędzej czy później ten marsz musiałby się odbyć. Kiedy władza coraz bardziej podsyca nienawiść i agresję, w społeczeństwie rosną podziały, napięcie idzie w górę, w końcu musi dojść do konfrontacji.

Nie masz wyrzutów sumienia?

– Zadbaliśmy o to, żeby podczas marszu nie dochodziło do szeroko rozumianej profanacji, nie było ani dwuznacznych, ani agresywnych okrzyków i haseł.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej