O braku leków jest głośno od ponad tygodnia. Brakuje preparatów stosowanych przez setki tysięcy Polaków chorych na cukrzycę, nadciśnienie, schorzenia tarczycy, alergie i POChP (przewlekła obturacyjna choroba płuc). Ponieważ aptekarze muszą coraz częściej odsyłać pacjentów z kwitkiem, w poniedziałek Naczelna Rada Aptekarska wystosowała oficjalny list do ministra Łukasza Szumowskiego z prośbą o pilną interwencję. W hurtowniach i aptekach brakuje już bowiem nie tylko leków oryginalnych, ale też produkowanych przez krajowe firmy tanich zamienników. Jednym z powodów tej sytuacji ma być zamknięcie w Chinach kilkunastu fabryk, w których produkowane były substancje czynne na potrzeby europejskich firm farmaceutycznych.

„Mamy jednocześnie mocne sygnały od farmaceutów szpitalnych o brakujących lekach, w tym niezbędnych lekach onkologicznych. Łącznie z grupą ponad 300 leków stale zagrożonych brakiem dostępności mamy problem z pół tysiącem produktów leczniczych niedostępnych dla pacjentów” – napisała Elżbieta Piotrowska-Rutkowska, przewodnicząca NRA. – Z danych dostępnych w systemie monitorowania obrotu lekami nie wynika, że są jakieś braki – zapewniał we wtorek w rozmowie z „Wyborczą” wiceminister Maciej Miłkowski. W środę to samo mówił dziennikarzom na konferencji Paweł Piotrowski, główny inspektor farmaceutyczny. Tymczasem „Wyborcza” ujawniła, że w aptekach brakuje też szczepionek m.in. przeciw odrze, śwince i różyczce, a także przeciw żółtaczce A i B oraz HPV (wirus brodawczaka ludzkiego). O problemie zawiadomili nas czytelnicy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej