Opozycja po przegranych wyborach europejskich nie może się poukładać. Ścierają się skrajne koncepcje.

Pierwsza – tylko bardzo szeroka opozycja, od lewa do prawa, z PSL, Wiosną i postkomunistyczną, i nową lewicą jest w stanie zdobyć więcej mandatów niż PiS. Druga – tak szeroka koalicja zniechęci wyborców albo z prawa, albo z lewa, bo dla jednych jest zbyt lewicowa, dla drugich – zbyt konserwatywna.

Trzecia – ale jeśli nie jeden blok zjednoczonej opozycji, to ile mniejszych? Dwa czy trzy? Problem w tym, że nie wszyscy chcą ze sobą współpracować, choć cel mają wspólny, czyli zatrzymanie PiS.

PSL może podgryźć PiS

Prof. Jarosław Flis, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, powtarza, że jeśli opozycji chodzi o uniemożliwienie samodzielnych rządów PiS – a nie zdobycie jak najlepszego wyniku procentowego – to w obozie anty-PiS może powstać kilka bloków.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej