Ludmiła Anannikova: Wasyl Czornej, Ukrainiec, zasłabł w zakładzie pracy, a szefowa, zamiast wezwać pomoc, wywiozła go do lasu i porzuciła. Dlaczego w Polsce dochodzi do tak makabrycznych sytuacji?

Jurij Kariagin, szef Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników Ukraińskich w Polsce: – Główna przyczyna jest taka, że ludzie pracują nielegalnie. Starają się zarobić i godzą się nieraz na tragiczne warunki. A pracodawcy z jednej strony się cieszą, że nie muszą płacić podatków, a drugiej – boją się kontroli. Więc wpadają na takie pomysły. To nie pierwszy przypadek, kiedy Ukraińcy mają kłopoty, nie pamiętam jednak wypadku ze skutkiem śmiertelnym.

Dlaczego koledzy Wasyla posłuchali szefowej i nie wezwali do niego pogotowia?

– Jest coś takiego jak szok migracyjny. Przeżywa go każdy przyjezdny. Może trwać od kilku miesięcy do kilku lat. Ludzie są wtedy szczególnie podatni na zastraszanie, boją się, że jeśli nie będą posłuszni, zostaną wyrzuceni z pracy i z kraju.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej