W ramach akcji „POrozmawiajmy” najpierw posłowie odwiedzają powiaty we własnych okręgach wyborczych, potem pojadą dalej. Jeżdżą w weekendy i w dni powszednie aż do kolejnego posiedzenia Sejmu. – Oficjalnie kampania wyborcza jeszcze nie ruszyła, ale my już pracujemy – mówi „Wyborczej” Jan Grabiec, rzecznik PO. – Zarząd oceni, jak to wygląda, i wyciągnie konsekwencje.

Neumann: Wiemy, jak się bić

Neumann: – Mamy kilka rezerwuarów głosów. Po pierwsze, ci, którzy głosowali na nas wcześniej, a teraz zostali w domu. To wielkie grupy wyborców. Biorąc pod uwagę głosy oddane w wyborach parlamentarnych w 2015 r. na PO, Nowoczesną, PSL i SLD, straciliśmy 1,55 mln głosów, a w stosunku do zeszłorocznych wyborów samorządowych – nawet 1,8 mln. Badamy, dlaczego zostali w domu. Będziemy ich przekonywać, że warto iść na wybory. Po drugie, wyborcy najmłodsi i najstarsi – oni nie głosowali. Po trzecie, ludzie żyjący z pracy. To np. nauczyciele, którzy raczej na ostatnie wybory nie poszli, choć byli w ostrym sporze z PiS. Ich trzeba zmotywować inaczej niż samą tylko niechęcią do rządzącej partii. Konkretami. I te będą na naszym kongresie programowym, który właśnie przygotowujemy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej