W sobotę na rynku w Przemyślu Anna Dąbrowska ze stowarzyszenia Homo Faber zorganizowała happening. Jego celem było rozwijanie dialogu polsko-ukraińskiego i przypomnienie o Ukraińcach niegdyś mieszkających w mieście. W happeningu brał udział m.in Piotr Tyma, prezes Związku Ukraińców w Polsce. Siedział przy stoliku, obok którego było wolne krzesło dla każdego, kto chciałby z nim porozmawiać.

Wydarzenie zostało wcześniej zgłoszone władzom miasta. Prezydent Przemyśla Wojciech Bakun nie wyraził zgody na jego organizację. Tłumaczył, że Dąbrowska nie dopełniła formalności. W sprawie interweniowało Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich.

Decyzję Bakuna uchyliło Samorządowe Kolegium Odwoławcze. W sobotę przy stoliku na rozmówców czekał Tyma. Ludzie przynieśli polskie, ukraińskie i unijne flagi.

Przyszli też - jak relacjonują uczestnicy wydarzenia - ubrani w tzw. odzież patriotyczną mężczyźni, którzy przeszkadzali. Było ich kilkunastu. -  Krzyczeli: "banderowcy". Przez szczekaczkę puszczali głośną, antyukraińską muzykę. Trzymający ją mężczyzna przykładał ją innym do uszu - relacjonuje Anna Grad-Mizgała, uczestniczka happeningu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej