O sprawie napisaliśmy w czwartek wieczorem. – 21 czerwca żaden obywatel Rosji nie został deportowany z Polski – zapewniła w rozmowie z „Wyborczą” rzeczniczka straży granicznej por. Joanna Rokicka. – Deportowanie tego człowieka do Rosji byłoby wysłaniem go na tortury – mówi Maria Książak z fundacji Międzynarodowa Inicjatywa Humanitarna.

M. (nie chce podawać nazwiska z obawy o bezpieczeństwo) przyjechał do Polski wraz z matką w 2009 roku, miał wtedy 21 lat. Obydwoje szybko dostali ochronę uzupełniającą. W decyzji wskazano, że w przeszłości doświadczył przemocy w Rosji. Był torturowany, rażony prądem, podwieszany za wykręcane ręce. W skutek przemocy M. cierpi na zespół stresu pourazowego, co potwierdzili lekarze. Powodem prześladowań był jego brat, który walczył o niepodległość Czeczenii.

W republice rządzonej przez Ramzana Kadyrowa na porządku dziennym jest stosowanie tortur i innych form przemocy, w tym odpowiedzialności zbiorowej, wobec przeciwników reżimu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej