Jarosław Gowin w środę w Kartuzach wyłożył filozofię istnienia zagranicznego kapitału w polskich mediach, sugerując wojnę z Polską: – Gdybym jako Polak był np. właścicielem gazety wychodzącej we Francji, to (...) gdyby doszło do konfliktu interesów między Polską a Francją, to jako polski patriota zabiegałbym, aby należąca do mnie gazeta prezentowała polski punkt widzenia.

I dalej: – Większość prasy w Polsce należy do niemieckich koncernów. Dlaczego mamy zakładać, że niemieccy właściciele są gorszymi patriotami niż my. Oni też są patriotami, tylko niemieckimi. I jak dochodzi do konfliktu interesów między Polską a Niemcami, to te gazety reprezentują niemiecki punkt widzenia i niemieckie interesy. Ja to widzę w sposób zupełnie czytelny jako minister.

Wnioski Gowina? – Szanujące się państwo i naród nie może dopuszczać, by większość mediów znajdowała się w cudzych rękach. I to jest pewne zadanie, które stoi przed naszym rządem, jeżeli będziemy nadal sprawować władzę – obwieścił.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej