Konferencję prasową politycy PO-KO zwołali w Sejmie w środę po ukazaniu się w „Dzienniku Gazecie Prawnej” wywiadu Magdaleny Rigamonti z rzecznikiem praw dziecka Mikołajem Pawlakiem. Mówił tam, że on sam bicia dzieci absolutnie nie pochwala, ale „klaps nie zostawia wielkiego śladu” i należy odróżnić, „czym jest klaps, a czym jest bicie”. Stwierdził, że sam nie stosuje tej metody wychowawczej wobec swoich dwóch synów, choć „dają w kość”, ale przyznał, że „z estymą wspomina, jak dostał od ojca w tyłek”. Stało się to wówczas, gdy wylał denaturat na nogę brata i podpalił.

Rzecznik PO Jan Grabiec wezwał PiS do wzięcia odpowiedzialności za Pawlaka. Nawiązując do deklarowanego przez rzecznika przywiązania do wartości katolickich, powiedział: – Rzecznika praw dziecka można nazwać „katorzecznikiem”. Można powiedzieć, że jest bardziej rzecznikiem katów niż rzecznikiem praw dziecka.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej