W obozie władzy nie lekceważą planu opozycji, która chce się zjednoczyć od lewa do prawa i w jesiennych wyborach do Senatu wystawiać w każdym z okręgów wspólnego kandydata przeciw PiS. Opozycję wspierać mają popularni samorządowcy. Cztery lata temu PiS wprowadził 61 senatorów, PO – 34.

– Wtedy mieliśmy poparcie na poziomie 37 proc. Dziś mamy znacznie wyższe, co oznacza, że spokojnie możemy liczyć na więcej mandatów, ale na pewno nie powiem, że lekceważymy działania opozycji – mówi nam jeden z senatorów PiS.

Karczewski: 50 plus 1

W partii to marszałek Senatu Stanisław Karczewski dostał zadanie rozpoznania, który z obecnych senatorów chce ponownie kandydować. Żartobliwie w partii określają go „Karczewski 50 plus jeden”. Ale współpracownicy marszałka mówią nam, że w partii apetyty są znacznie wyższe niż 51 mandatów.

Do senatorów poszedł też komunikat o tym, by określił się każdy, kto chce kandydować do Sejmu. – To będą dla nas najważniejsze wybory, bez Senatu jednak można rządzić – tłumaczy senator PiS.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej