Instytucje, które powinny skontrolować działania prezesa telewizji i wyciągnąć wnioski, milczą: Rada Mediów Narodowych, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji oraz Rada Nadzorcza TVP. Gdyby były niezależne, a ich członkowie przestrzegaliby konstytucji i prawa niższego rzędu, Jacek Kurski odszedłby z TVP w atmosferze skandalu. Bo osobiste zaangażowanie szefa telewizji publicznej w prace sztabu wyborczego rządzącej partii to skandal. No, chyba że u nas nie obowiązują demokratyczne standardy niezależności mediów publicznych.

„Wyborcza” ujawniła, że przed wyborami do Parlamentu Europejskiego prezes Kurski chadzał do siedziby PiS-u na Nowogrodzką - tam, gdzie obradował sztab wyborczy tej partii.

Zapytaliśmy o to Kurskiego. Dostaliśmy bezprecedensową odpowiedź, bo konkrety w niej podane okazały się w całości zmyślone. A „Centrum informacji TVP” domagało się jej publikacji. W odpowiedzi na pytanie o wizyty Kurskiego na Nowogrodzkiej poinformowało „Wyborczą”: prezes Telewizji Polskiej „jest zobowiązany do spotykania się z politykami, którzy kształtują sytuację mediów publicznych w Polsce”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej