Valencia 12.04.2019

Szanowny Panie Prezydencie,

Gdzieś na świecie dokładnie w hiszpańskim więzieniu „gnije” człowiek, który głęboko wierzył w słuszność sprawy pt. Polska uczciwa i sprawiedliwa. Człowiek, który zrobił co do niego należało, wywiązał się ze wszelkich złożonych obietnic i został okrutnie oszukany przez ludzi wywodzących się z Pana formacji politycznej. Ludzie ci obiecali mu wiele korzyści i łupów politycznych. Czekał cztery lata codziennie łudzony, że niebawem nadejdzie dzień w którym zostanie przez Pana ułaskawiony. Ten dzień nie nadszedł i nie widać nadziei na jego nadejście.

Dzisiaj już wiem, że wiele osób ugrało sobie na nim swoje interesy karmiąc mnie przez lata ideologicznymi tekstami, że robimy to dla Polski. Każdy z tych ludzi odniósł wielkie korzyści materialne łamiąc zawartą ze mną umowę. Panie Prezydencie proszę potraktować ten list jako ostatniej szansy na porozumienie się ze mną. Liczę na to, że Pan jako adwokat z wykształcenia z dużym doświadczeniem, będzie potrafił ocenić informacje w nim zawarte.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej