Po chwili urzędowej patriotycznej euforii, która przetoczyła się przez media, warto przestudiować, co naprawdę prezydent Duda podpisał 12 czerwca – na ile wzrosło bezpieczeństwo Polski.

Rzeczywiście, mają u nas powstać nowe inwestycje wojskowe, dowództwo dywizji, centrum szkolenia w Drawsku, bazy lotnicze, magazyny, mają być warunki dla brygadowych grup bojowych. Z wypowiedzi prezydenta Trumpa wynika jednak, że Stany Zjednoczone nie zapłacą za to ani dolara. Ba, USA przerzucą do Polski zaledwie tysiąc dodatkowych żołnierzy.

Oznacza to, że albo Trump nie ma dla tej inicjatywy poparcia w amerykańskim Kongresie, który decyduje o finansowaniu tego rodzaju przedsięwzięć (zły znak dla ich trwałości), albo po prostu uznał, iż siły zbrojne USA zyskają za darmo nowy teren do ćwiczeń, korzystając z infrastruktury wybudowanej przez Polaków. A czemu nie, skoro sami się proszą i płacą?

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej