Mało tego, z dumą podkreślała: – Jeśli zmiany dotyczące awansu zawodowego i oceny nie spotkały się z akceptacją, to my się po prostu z takich zmian wycofujemy.

Wtórował jej zresztą poseł PiS Zbigniew Dolata, który jest twarzą zmian w Karcie nauczyciela właśnie forsowanych w Sejmie. Projektem poselskim, a nie ministerialnym, żeby było szybciej, a więc bez konsultacji.

– Trzeba doceniać, że potrafimy się wycofać z rozwiązań, które się nie sprawdziły – mówił Dolata.

Czy państwo liczyli na jakieś brawa? Niedoczekanie.

Łatwiej byłoby docenić polityków PiS, gdyby te zmiany po prostu nie weszły w życie. Chodzi m.in. o wydłużenie awansu zawodowego z 10 do 15 lat i nową ocenę pracy. Oba przepisy weszły w życie 1 września 2018 r. i właśnie są wycofywane. Nie tylko dlatego, że się nie sprawdziły. One zwyczajnie pogorszyły sytuację nauczycieli – szczególnie początkujących. Stażyści i kontaktowi mieli bowiem nie dwa, a pięć lat pracować za najniższe pensje. Eksperci edukacyjni zwracali uwagę, że to pogłębi negatywną selekcję do zawodu, z którą i tak mamy już problemy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej