Po 42 rozprawach warszawski sąd okręgowy uznał, że Arabski nie miał prawa dopuścić do lotu samolotu, który 10 kwietnia 2010 r. rozbił się z delegacją prezydenta. Oprócz Arabskiego uznał też za winną Monikę B., wicedyrektor KPRM. Dostała 6 miesięcy więzienia, również w zawieszeniu. Uniewinniono natomiast troje innych urzędników kancelarii. 
Wszyscy odpowiadali z oskarżenia prywatnego, które wystosowała część rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej. Chociaż wyrok oznacza częściowe spełnienie ich oczekiwań, to już trwające ponad 1,5 godziny ustne uzasadnienie nie dało nikomu satysfakcji. Sąd uznał bowiem, że za złą organizację lotu odpowiedzialne są: Kancelaria Premiera Rady Ministrów, Kancelaria Prezydenta oraz nieistniejący już dziś 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego, do którego należały oba tupolewy przeznaczone do transportu najważniejszych osób w państwie. 
– Gdyby choć jedna z tych instytucji wypełniała jak należy swoje obowiązki i przestrzegała instrukcji, ten lot nigdy by się nie odbył – mówił sędzia Hubert Gąsior.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej