Od spotkania z Trumpem w Białym Domu rozpoczęła się pięciodniowa wizyta prezydenta Andrzeja Dudy w Stanach Zjednoczonych. Jeszcze przed rozmowami Duda zapewniał, że będzie to „pogłębienie partnerstwa z największym mocarstwem świata”. W trakcie spotkania zostało podpisane porozumienie o „trwałej obecności” sił Stanów Zjednoczonych w Polsce.

Zakłada ono m.in.:

  • utworzenie wysuniętego dowództwa dywizyjnego (zapewne w Poznaniu),
  • stworzenie centrum szkolenia w Drawsku
  • powstanie eskadry dronów MQ9,
  • bazy przeładunkowej oraz
  • infrastruktury dla brygadowej grupy bojowej, lotniczej brygady bojowej i brygady wsparcia logistycznego.

Porozumienie potwierdziło „zobowiązania Polski i USA wobec NATO jako podstawę wzajemnych relacji”. Na konferencji prasowej prezydent Duda pytany, dlaczego nie są to „stałe bazy”, mówił, że „trwała rotacyjna obecność” to najlepsza forma, w której żołnierze amerykańscy będą mogli ćwiczyć w Polsce. Prezydent Trump mówił, że koszty budowy tej infrastruktury poniesie nasz kraj.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej