W liście Falenty do prezesa Jarosława Kaczyńskiego z 6 lutego nazwisko Cezarego Gmyza pojawia się trzy razy. Pierwszy: jako współkombatant biznesmena w walce o „odbicie Polski z rąk przestępców”. Drugi: gdy opisuje Gmyza jako świadka jego walki. Pisze: „Pan Cezary Gmyz może zaświadczyć, że nie wahałem się ani chwili”. Trzeci: przedstawia Gmyza jako współpracownika służb specjalnych. Stwierdza: „W tajnej bazie operacyjnej CBA w okolicach Płocka uzgodniłem, że przekażę cały pozyskany materiał. Przekazanie nastąpiło poprzez wprowadzenie informacji z nagrań do systemu operacyjnego CBA przez agentów CBA z wykorzystaniem jako źródła [tu nazwisko informatora], a potem fizycznie przez współpracującego z CBA dziennikarza Cezarego Gmyza. Jestem pewien, że bez wahania to potwierdzą”.

Falenta jako współpracownik wrocławskiej delegatury CBA rzeczywiście przekazywał agentom Biura informacje z podsłuchiwanych rozmów polityków rządu PO-PSL. W latach 2013-14 na jego zlecenie nagrywali je dwaj kelnerzy. Informacje te przerabiane były na meldunki od informatora o kryptonimie „Prefekt”. Potem na łamach tygodnika „Do Rzeczy” i w TV Republika publikował je Gmyz. Tuż przed wyborami w 2015 r. Gmyz był też autorem, który ujawnił najwięcej nagrań uderzających w polityków PO.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej