„Panie Prezesie, od kilku lat ludzie z Pana politycznego obozu mamią mnie obietnicami pomocy, ułaskawienia i amnestii. Tłumaczą, że jest ciężko, bo jest wiele frakcji i wszyscy się kłócą” – tak zaczyna się list, który 6 lutego br. Falenta wysłał do Jarosława Kaczyńskiego. Następnego dnia dotarł do siedziby partii, co zostało potwierdzone odpowiednią adnotacją i partyjną pieczątką.

Biznesmen podkreśla: „Nie chcę żadnych nagród. Chcę móc normalnie żyć w normalnym kraju (...). Pan jest jedynym, który może to sprawić. Ma Pan odwagę oraz odpowiednią władzę do tego, aby mi pomóc”.

W czasie gdy Falenta pisał list, walczył o to, by nie trafić do więzienia. W 2017 r. został prawomocnie skazany na dwa i pół roku więzienia za zorganizowanie nielegalnych podsłuchów polityków z rządu PO-PSL i biznesmenów. Dokonywali ich kelnerzy w warszawskich restauracjach Sowa & Przyjaciele i Amber Room. Ich publikacja w 2014 r. w tygodniku „Wprost”, a potem „Do Rzeczy” walnie przyczyniła się do wygrania przez PiS wyborów prezydenckich i parlamentarnych w 2015 r.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej