Przed nastaniem „dobrej zmiany” Wójtowicz był szefem Prokuratury Okręgowej w Legnicy, miał tytuł prokuratora prokuratury apelacyjnej. Po przejęciu władzy przez Zbigniewa Ziobrę został zdegradowany i oddelegowany do pracy w prokuraturze rejonowej. Dyscyplinarkę wytoczono mu za uczestnictwo w manifestacji w obronie niezależności sądownictwa w 2017 r. Protest przed Sądem Okręgowym w Legnicy opisywały lokalne media. Wójtowicz udzielił im kpiącego komentarza: „Nie mam nic do stracenia. A co mi zrobią? Przeniosą do Ełku?”.

Batalia w istocie toczyła się między szeregowym i niepokornym śledczym a Bogdanem Święczkowskim – prokuratorem krajowym, który jest prawą ręką Zbigniewa Ziobry i domagał się ścigania Wójtowicza. W skład sądu wchodzili trzej prokuratorzy – podwładni Bogdana Święczkowskiego.

A jednak we wrześniu 2018 r. zastępca rzecznika dyscyplinarnego umorzył postępowanie. Uznał, że czyny prokuratora były „znikomo szkodliwe”. Do akcji wkroczył sam Święczkowski. W odwołaniu przekonywał, że prokurator naruszył zasadę apolityczności prokuratury i osłabił zaufanie do swej bezstronności. Zdaniem Święczkowskiego udział prokuratora w proteście to nic innego, jak działalność polityczna.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej