O nagraniu, które Falenta zrobił na Nowogrodzkiej, „Wyborcza” dowiedziała się od lobbysty związanego z Kancelarią Prezydenta. Falenta przyszedł do niego, bo liczył na to, że Andrzej Duda go ułaskawi, chociaż ten już dwa razy odrzucił wniosek.

Biznesmen spotkał się z naszym rozmówcą na przełomie 2018 i 2019 r. Walczył wtedy o to, by po prawomocnym wyroku sądu - dwa i pół roku bezwzględnego więzienia za zlecenie nagrań polityków i biznesmenów w restauracjach Sowa i Przyjaciele oraz Amber Room – nie pójść za kraty. Jego prawnicy wyczerpali już większość możliwości odwleczenia kary. Falenta miał nadzieję, że jej wykonanie będzie zawieszone do czasu rozpatrzenia kasacji przez Sąd Najwyższy.

– Robił wrażenie zdesperowanego. Szukał dojścia do prezydenta, pytał też o możliwość kontaktu z liderami opozycji – tak lobbysta wspomina rozmowę z Falentą. Przyznaje, że plan biznesmena go „przestraszył”. Bał się prowokacji. Według naszego rozmówcy Falenta miał powiedzieć, że dysponuje nagraniem, na którym Jarosław Kaczyński komentuje podsłuchy polityków rządu PO-PSL, które Falenta przyniósł do centrali PiS w Warszawie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej