Informacje rozgłośni potwierdziła Komenda Główna Policji. W piątek Falenta pod policyjną eskortą wsiadł do samolotu na jednym z hiszpańskich lotnisk i poleciał do Polski.

Jak pisaliśmy pod koniec kwietnia, w Hiszpanii biznesmen czekał na decyzję sądu ekstradycyjnego. Ten miał rozstrzygnąć, czy wydać go Polsce. Pełnomocnicy Falenty liczyli na takie przeciąganie procedur, by karę odbył za granicą. Proces ekstradycyjny odbył się pod koniec maja w Madrycie, a prawnikom Falenty do końca udawało się ukrywać informacje o decyzji sądu.

Ostatecznie, po niepowodzeniu procedur odwoławczych, Falenta został przekazany stronie polskiej. W więzieniu ma spędzić 2,5 roku – tyle dostał za zlecanie i publikację podsłuchów w warszawskich restauracjach.

Falencie czas odbywania kary biegnie już od 5 kwietnia, gdy na podstawie europejskiego nakazu aresztowania został zatrzymany w miejscowości Cullera koło Walencji.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej