Jarosław Kaczyński oświadczył niedawno w TVP, że jego „odkryciem towarzyskim” jest prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska. My odkryliśmy, że „towarzyskie” spotkania Przyłębskiej z prezesem odbywają się w apartamentowcu przy al. Szucha dwa, a czasem nawet trzy razu w tygodniu, do tego czasami uczestniczy w nich jeszcze jeden prezes – Rady Ministrów – Mateusz Morawiecki.

To nie jest anegdotyczna opowieść o „towarzyskich relacjach”. „Towarzyskie relacje” się kończą, gdy w grę wchodzą prywatne kontakty prezesa PiS, przywódcy większości sejmowej – czyli władzy ustawodawczej, premiera – który stoi na czele władzy wykonawczej, i prezes Trybunału Konstytucyjnego – instytucji sądowniczej, która strzeże „reguł gry”, a szczególnie trójpodziału władz Rzeczypospolitej.

Wicemarszałek Senatu Adam Bielan, polityk w PiS odpowiedzialny za to, by tłumaczyć niewytłumaczalne, stwierdził, że być może spotkania rzeczywiście odbywały się dwa-trzy razy w tygodniu, ale prezes „mówił o tym otwarcie” i wszyscy o tym wiedzieli.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej