Po przemianach 1989 r., a zwłaszcza po wejściu Polski do Unii Europejskiej, nasz kraj jeszcze nigdy nie rozwijał się tak szybko: PKB nieustannie rośnie, bezrobocie spada. Dlaczego więc wychowani w ostatnim trzydziestoleciu mężczyźni masowo chcą oddać głos na listę antysystemowych nacjonalistów, której lider Janusz Korwin-Mikke twierdzi, że demokracja to „najgłupszy ustrój świata”?

Pozostawieni sami sobie

Często powtarza się opinia, że młodzi mężczyźni wybierają prawicę, bo są sfrustrowani złą sytuacją ekonomiczną. Jest w niej jednak niewiele prawdy. Bezrobocie wśród młodych jest dziś najniższe od początku pomiarów. 70 proc. pracujących młodych mężczyzn deklaruje, że ma umowę o pracę. Ba, 90 proc. z nich ocenia swoją sytuację zawodową jako dobrą, a tylko 10 proc. jako złą!

Co więcej, wśród młodych kobiet te wskaźniki są gorsze, a deklarowane zarobki – niższe. Mimo to, jak pokazują nasze badania, młode kobiety (18-30 lat) chcą głosować na Wiosnę i Koalicję Europejską (po 27 proc.) i w ogóle są forpocztą polskiego liberalizmu obyczajowego i wrażliwości społecznej – jednopłciowe związki partnerskie popiera aż 73 proc. z nich, wśród młodych mężczyzn to 49 proc. Młode kobiety najchętniej dołączyłyby do Ogólnopolskiego Strajku Kobiet (45 proc.), a młodzi mężczyźni do Ruchu Narodowego (20 proc.).

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej