Sprawa majątku szefa rządu stała się głośna po tekście „Wyborczej” o 15-hektarowej działce we wrocławskim Oporowie. Morawiecki kupił ją w 2002 r. od parafii garnizonowej za 700 tys. zł, choć podczas procesu dotyczącego przekrętów przy zwracaniu ziemi Kościołowi biegła sądowa wyceniła 15 ha na 4 mln zł. W prokuraturze obecny szef rządu zeznał w 2006 r., że działkę kupił dzięki znajomości z abp. Henrykiem Gulbinowiczem. Dziś teren ten wart jest – wg ekspertów od nieruchomości – nawet 60-70 mln zł. Można na nim budować wieżowce, a obok już powstały fabryki i drogi, w pobliżu przebiega też obwodnica Wrocławia.

Majątku przepisanie pierwsze

W 2013 r. prawie cały majątek Morawiecki przepisał na żonę. Trzy lata wcześniej jako prezes banku BZ WBK (zarobił w nim ponad 33 mln zł) wszedł do Rady Gospodarczej przy premierze Donaldzie Tusku. Wraz z szefem PZU Andrzejem Klesykiem wycofał się z niej dwa lata później nie dlatego, że jego drogi z PO się rozeszły, ale dlatego, że obaj byli szefami koncernów finansowych. Nadzorowali fundusze emerytalne, których miała dotyczyć reforma OFE, a Rada zaczęła właśnie nad nią prace. Szefowie BZ WBK i PZU chcieli uniknąć konfliktu interesów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej