W co trzeciej szkole pogorszyły się warunki nauki, zmiany były źle przygotowane, bez pełnej analizy finansowej i organizacyjnej – opisany w środę przez „Wyborczą” raport NIK nie zostawia suchej nitki na reformie edukacji przygotowanej przez Annę Zalewską. Dokument poparty jest szczegółowymi danymi m.in. o tym, ilu przybyło uczących w kilku szkołach nauczycieli objazdowych, jak dramatycznie ubyło zajęć dodatkowych czy jak bardzo wzrosły wydatki samorządów na oświatę.

Co na to szefowa resortu edukacji? Anna Zalewska nadal żyje w swojej rzeczywistości, w nibylandii, gdzie reforma była dobrze przygotowana, policzona i wszyscy są szczęśliwi. W oficjalnym komunikacie jej biura prasowego można przeczytać, że „reforma została starannie przygotowana, a jej wdrażanie jest stale monitorowane”. Zostały też „opracowane pełne analizy organizacyjne oraz finansowe skutków zmian”. W załączniku MEN przesłał dziennikarzom elaborat, który powstał metodą kopiuj-wklej na podstawie komunikatów, którymi resort częstuje media od trzech lat. W skrócie: nic się nie dzieje, u nas działa.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej