"Przyznajemy, że jako pasterze Kościoła nie uczyniliśmy wszystkiego, aby zapobiec krzywdom” – napisali biskupi zebrani na środowym posiedzeniu Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski. List ma być odczytany w kościołach w najbliższą niedzielę. Ja bym to zdanie przeredagowała, powinno brzmieć: „Jako pasterze zrobiliśmy wiele, aby doszło do krzywdy dzieci”.

Owszem, dobrze, że list powstał. Prymas Polski abp Wojciech Polak stara się stworzyć wrażenie, że hierarchowie rzeczywiście chcą oczyścić polski Kościół. Kolejnymi deklaracjami prymas chce zagłuszyć wypowiedzi innych duchownych, np. o. Tadeusza Rydzyka, który o filmie „Tylko nie mów nikomu” powiedział: „Chcą zarabiać na oskarżeniach o pedofilię i niszczyć Kościół. To są zorganizowane działania, które już przetestowano za granicą”.

Znany z radiomaryjnych poglądów biskup świdnicki Ignacy Dec tak komentował dokument braci Sekielskich: „Słowa mogą czasem wyrażać prawdę w sposób dla niej poniżający. Może się zdarzyć, że człowiek mówi jakąś prawdę po to, żeby uzasadnić swoje kłamstwo. Wielki zamęt wprowadza człowiek w nasz ludzki świat, jeśli prawdę próbuje oddać służbie kłamstwa”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej