Zmieniany art. 212 kodeksu karnego dotyczy zniesławienia. To relikt PRL, który przewiduje m.in. karę do roku więzienia za pomówienie za pośrednictwem środków masowego przekazu. Organizacje praw człowieka od dawna wzywają rządzących do usunięcia go z kodeksu, bo służy do tłumienia krytyki. - Kara pozbawienia wolności za słowa jest sprzeczna z gwarancjami wolnego słowa – upominały Polskę ONZ i OBWE.

„PiS przygotuje projekt, który zlikwiduje okryty złą sławą artykuł 212” – zapowiadał w poprzedniej kadencji Sejmu prezes PiS Jarosław Kaczyński. Ale gdy PiS doszedł do władzy, Kaczyński sam sięgnął po przepis i w lutym wystąpił o ukaranie z art. 212 kk dziennikarzy „Wyborczej”, którzy ujawnili sprawę budowy wieżowca spółki Srebrna. Trzy miesiące później PiS idzie o wiele dalej – rozszerza karalność zniesławienia.

Fałszywe dowody ścigane z urzędu

W szerokiej nowelizacji kodeksu karnego przyjętej w ubiegłym tygodniu przez Sejm resort sprawiedliwości do art. 212 dopisał paragraf 2a. Regulacja wprowadza nowy typ przestępstwa, karany grzywną lub nawet rokiem więzienia. Taką karę będzie można orzec wobec osoby, która „w celu popełnienia przestępstwa zniesławienia albo po jego popełnieniu tworzy fałszywe dowody na potwierdzenie nieprawdziwego zarzutu”. Podobne sankcje przewidziano wobec osób, które będą nakłaniać innych do potwierdzenia nieprawdziwych zarzutów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej