Andrzej W. to prokurator z Końskich. W 2017 r. po prawomocnym uchyleniu immunitetu przez sąd dyscyplinarny postawiono mu zarzuty w sprawie przestępstw przeciwko wolności seksualnej i obyczajności na szkodę dwójki dzieci poniżej 15. roku życia – chłopca i dziewczynki. Prokuratura z uwagi na dobro pokrzywdzonych od początku nie chciała zdradzać żadnych szczegółów. Wiadomo tylko, że w akcie oskarżenia wymienionych jest pięć przestępstw na tle seksualnym.

W kwietniu tego roku, jak informowała „Wyborcza”, Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim skazał prokuratora z Końskich na dziesięć lat pozbawienia wolności, zakaz pracy z dziećmi i wysokie zadośćuczynienie. Wyrok nie jest prawomocny.

Prokurator będzie mógł odbywać karę więzienia w tzw. systemie terapeutycznym, czyli umożliwiającym leczenie. Sąd zakazał mu pracy związanej z edukacją, wychowaniem, opieką nad dziećmi. Zasądził też 100 tys. zł zadośćuczynienia dla pokrzywdzonej dziewczynki i 10 tys. zł dla pokrzywdzonego chłopca. Musi też zapłacić ponad 100 tys. zł kosztów sądowych.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej