Sprawę kupionych przez premiera lokali użytkowych i mieszkalnych przy ul. Oławskiej we Wrocławiu opisała w zeszłym tygodniu „Gazeta Wrocławska”. W 2004 r. Morawiecki kupił od miasta dwa mieszkania i lokal handlowy, płacąc za nie na publicznej licytacji 740 tys. zł. Już w momencie dokonywania tej transakcji rynkowa wartość tych lokali przekraczała 1,5 mln zł, a dziś wzrosła do blisko 2,3 mln zł. One też zostały przepisane na żonę.

Jak podaje w swojej książce „Delfin” Piotr Gajdziński, były bliski współpracownik Morawieckiego z banku BZ WBK, umowę rozdzielności małżonkowie podpisali dwa razy – w 2013 i 2015 r. Jednak rozdzielność nie oznacza, że obecny szef rządu pozbawił się na rzecz żony całego swojego dorobku. Nadal może mieć prawo do zysków z zakupionych od Kościoła gruntów we Wrocławiu lub innych nieruchomości, jeżeli zostaną sprzedane za cenę większą niż cena zakupu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej