Czy na problemie pedofilii da się robić politykę?

Aktualna sytuacja pokazuje, że tak. Reportaż braci Sekielskich o pedofilii w Kościele katolickim zbulwersował opinię publiczną. Postanowiono więc wykorzystać problem społeczny i problem budzący emocje do przeforsowania całego pakietu zmian prawa karnego. I okazało się, że można wprowadzić ponad 200 zmian w przepisach, zaostrzając radykalnie sankcje karne i wywracając cały kodeks do góry nogami, i cynicznie tłumaczyć to wszystko walką z pedofilią i ochroną dzieci. W demokratycznym państwie prawnym nie powinno się coś takiego zdarzyć.

Czy te zmiany są konstytucyjne?

Mam nadzieję, że w przyszłości odpowie na to pytanie Trybunał Konstytucyjny. Chodzi o fundamentalne zmiany w kodeksie karnym, a proces legislacyjny został przeprowadzony w tempie ekspresowym. Istotną wskazówką jest też termin posiedzenia Senatu, na którym będzie rozpatrywana nowelizacja: piątek 24 maja, gdy zaczyna obowiązywać cisza wyborcza przed wyborami europejskimi.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej