Monika Płatek – dr hab., prof. Uniwersytetu Warszawskiego, kierowniczka Zakładu Kryminologii w Instytucie Prawa Karnego na Wydziale Prawa i Administracji

Od czwartku media podają, że Sejm zaostrzył kary za pedofilię; że Polacy chcą zaostrzenia kar za ciężkie przestępstwa, że za zgwałcenie dziecka będzie grozić 30 lat więzienia, że zbrodnie pedofilskie nie będą się przedawniać, że nie będzie kar w zawieszeniu dla pedofilów, a dla najbardziej zaburzonych będzie bezwzględne dożywocie. Nic z tego nie jest prawdą i brzmi nieco jak radio Erewań.

Sejm nie zaostrzył kar za pedofilię. Podniesiono do lat dziesięciu dolną granicę kary w jednym przepisie, który dotyczy zgwałcenia dziecka poniżej lat 15. Przepis ten umieszczony jest w ogólnym przepisie o zgwałceniu i wymaga udowodnienia, że dziecko nie wyrażało zgody i stąd sprawca stosował przemoc, przymus lub podstęp. Badamy więc zachowanie dziecka jak dorosłego, często na dziecko przerzucając winę. Zamiast chronić dziecko, traktujemy je jak osobę dorosłą. Nic dziwnego, że ten przepis to zaledwie kropla w morzu spraw o molestowanie i seksualne wykorzystanie dziecka. Morza wprowadzane przepisy nie tykają, a przepis, którego zmiana dotyczy, jest niezwykle rzadko stosowany.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej