W zeszłym tygodniu przez media przetoczyła się awantura w sprawie dwójki dzieci adoptowanych przez małżeństwo Morawieckich. Zaczęło się od „Super Expressu”. Tabloid z udawanym oburzeniem zareagował na informację o adopcji podaną w mającej się ukazać 20 maja książce „Delfin” Piotra i Jakuba Gajdzińskich (to ojciec i syn).

Piotr Gajdziński, były dziennikarz, przez 11 lat pracował w Banku Zachodnim, a potem w BZWBK. W latach 2007-11 był rzecznikiem banku i jednym z głównych współpracowników prezesa Mateusza Morawieckiego. „Delfin” odsłania kulisy jego kariery w sektorze bankowym i prowadzonej przez niego politycznej gry.

W pierwszym odruchu dziennikarze i politycy wyrażali solidarność z rodziną Morawieckiego. Za brak etyki atakowano „Super Express” lub Piotra Gajdzińskiego. Tabloid bronił się, że tylko napiętnował zachowanie Gajdzińskiego, ale to „SE” podał, że adoptowane dzieci (Morawieccy mają jeszcze dwoje starszych, biologicznych) nie wiedziały o swojej sytuacji, a teraz przeżyją traumę. Opublikował też zdjęcie rodzeństwa wraz z rodzicami.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej