Informację tę jako pierwszy podał portal Wirtualnemedia.pl. Olszański dostał zakaz wypowiadania się w mediach i podobno może w ogóle zostać zawieszony jako prowadzący „Pytanie na śniadanie”.

Kaczyński przychodzi do śniadaniówki

Olszański potwierdza „Wyborczej”, że w sprawie pytań o wywiad z Kaczyńskim ma odsyłać do rzecznika TVP. Sam nie może już o tym rozmawiać, bo kilka dni temu opowiedział o kulisach rozmowy portalowi naTemat.pl.

Chodzi o poniedziałkowy program „Pytanie na śniadanie”, którego gościem specjalnym był prezes PiS. TVP od niedzielnego wieczora reklamowała poniedziałkowe wydanie, informując, że Kaczyński porozmawia o „życiu, rodzinie, miłości do zwierząt i innych prywatnych pasjach".

„Pytanie...” ma ok. pół miliona widzów, oglądają go najchętniej kobiety, widzowie z podstawowym wykształceniem ze wsi i małych miast. Kaczyński wystąpił na żywo i przez kilkanaście minut opowiadał o sobie. Że nie lubi rano wstawać, jest sową, a nawet puchaczem, pracuje w nocy, ale lata lecą, wydajność nie ta, teraz pracuje już tylko na półtora etatu, kiedyś na dwa. Lubi jeść, najbardziej bigos, placki kartoflane, pierogi ruskie, schabowy z kapustą, kiełbasę z grilla, naleśniki (ale bez farszu). Sam gotować potrafi (omlet, jajecznica), ale rzadko gotuje, bo mieszka sam. Jak się relaksuje? Lubi czytać i bywać u „przemiłej” Julii Przyłębskiej, która jest „jego towarzyskim odkryciem roku”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej