Czwartkowe posiedzenie Sejmu. Poseł Sławomir Nitras (PO-KO) po emocjonalnym wystąpieniu w sprawie bezkarności duchownych winnych pedofilii idzie w stronę słynnego pierwszego rzędu foteli zajmowanych przez Prawo i Sprawiedliwość. Tam – jeśli pojawia się w Sejmie – zawsze zasiada Jarosław Kaczyński. Zawsze też towarzyszy mu obstawa najbliższych współpracowników. W czwartek byli to Ryszard Terlecki i Mariusz Błaszczak.

I teraz ta scena, a właściwie sceny. Nitras próbuje położyć przed Kaczyńskim parę bucików, symbol krzywdy dzieci i arogancji sprawców. Reaguje Terlecki: z wściekłością ciska buciki o ziemię. Błaszczak patrzy na to z drwiącym wyrazem twarzy. Na sali tumult i krzyki. Do miejsca, gdzie siedzi Kaczyński, podbiegają kolejni aktorzy. Marek Suski staje murem przed swoim prezesem, wyraz twarzy nieodgadniony.

Z boków nadchodzą dwaj inni towarzysze: miny zdecydowane, zacięte.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej