„Jak to możliwe, że PiS wychodzi niewzruszony z afer, które kiedyś położyłyby każdy rząd?” – w ostatnich miesiącach to pytanie słyszałem częściej niż jakiekolwiek inne. Prawidłowa odpowiedź, niezależnie od tego, czy chodziło o taśmy Kaczyńskiego, aferę KNF, czy zarobki w Narodowym Banku Polskim, była taka sama: Polacy zamknęli się w oddzielnych bańkach medialnych. Wyborcy PiS po prostu dowiadywali się o tych sprawach od razu z propagandowego przekazu TVP czy pism typu tygodnik „Sieci” – i nie mieli nawet możliwości skonfrontować się z obiektywną informacją.

W ostatnich dniach wydarzyło się jednak coś bez precedensu w polskiej polityce. Dzięki filmowi zamieszczonemu na darmowym serwisie YouTube udało się przebić i na chwilę unicestwić bańki informacyjne. Ten sam film zobaczy do wyborów prawdopodobnie znaczna większość osób, które zagłosują 26 maja – zarówno widzów TVP i zarazem czytelników „Gazety Polskiej”, jak i widzów TVN i jednocześnie czytelników „Wyborczej”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej