– Nigdy nie byłem esbekiem, całe życie łapałem przestępców, organizowałem obławy, pomagałem zwykłym ludziom. Gdy więc rząd, IPN i MSWiA przysłały mi decyzję, w której przeczytałem, że służyłem totalitarnemu państwu, nie wiedziałem, czy śmiać się, czy płakać – mówi Wojciech Raczuk. – Jednak w końcu wygrałem. Niestety, 50 moich kolegów, którzy w wyniku dezubekizacji popełnili samobójstwo, sprawiedliwości już się nie doczeka.

W wyniku ustawy dezubekizacyjnej Raczukowi obniżono rentę z 2,8 tys. zł do 854 zł.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej