Prokurator Wojciech Sadrakuła (od 2016 r. w stanie spoczynku) domaga się, aby kontrolowany przez PiS Trybunał przyznał, że przepisy obowiązującego od 2016 r. prawa o prokuraturze są niekonstytucyjne. Chodzi o art. 103 par. 4 i 6, czyli przepisy, które nakładają na prokuratorów (także emerytowanych) obowiązek złożenia przełożonym zawiadomienia o rozpoczęciu innej działalności oraz pozwalają ich szefom zgłosić sprzeciw wobec dodatkowego zajęcia.

Zdaniem prokuratora Sadrakuły taka regulacja narusza konstytucyjną wolność słowa, wolność twórczości artystycznej i wolność nauczania. Przełożony może się nie zgodzić na dodatkowe zajęcie swojego podwładnego, jeśli uzna, że przeszkadza ono prokuratorowi w pełnieniu obowiązków służbowych, przynosi ujmę godności sprawowanego urzędu lub osłabia zaufanie do bezstronności prokuratora.

Problem w tym, że ustawowe przesłanki sprzeciwu według Sadrakuły są całkowicie nieostre, a od decyzji szefa nie przysługuje możliwość wniesienia skargi czy odwołania. „Brak możliwości odwołania od sprzeciwu prokuratora przełożonego jest bezsprzecznym naruszeniem zarówno prawa do sądu, jak i zasady dwuinstancyjności postępowania” - argumentuje prokurator Sadrakuła w skardze konstytucyjnej.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej